"Frank" Leonarda Abrahamsona to klasyczne kino podbite stemplem festiwalu Sundance – rozpięte pomiędzy szeregiem ustalonych zagadnień, w przyjemny sposób ekstrawaganckie i wyciszone. Jest to rodzaj pustej kreacji, bo reżyser nie przekracza sztywno ustalonych granic tej popularnej w amerykańskim kinie niezależnym konwencji, ale kto nieczęsto styka się z tamtejszym arthouse’em z pewnością doceni osobny charakter filmu. film.wp.pl
wiecej
wiecej
{ 0 komentarze... » "Frank": Pod prąd, ale z prądem read them below or add one }
Prześlij komentarz